Wycieczka Roztocze lubelskie
26-30.04.2010 r.

Przyszedł kwiecień 2010 r. i wreszcie wiosna nastała. Dla Żonkilanek to jak zbawienie, bo zima nam siły zabrała. Chcemy się poczuć, że rozkwitamy - jak żonkilowe kwiaty. Nic tak nie działa na nasze dusze - jak wyjazdowe tematy. A integracji na tych wycieczkach-niczym zastąpić się nie da. Gdyby wyjazdów w grupie zabrakło - byłaby wielka bieda. Tym razem Lublin ,Roztocze' Lwów - a pierwsze Puławy są w planie. Do polskich Aten - w antycznym stylu-trafiamy na późne śniadanie. Pałac własnością był Czartoryskich-czuć Izabelii tu ducha. To dzięki księżnej w rozległym parku-na piękne budowle się chucha. Domek gotycki w niezmiennym stanie - turystów cieszy oczy. W pobliżu piękna świątynia sybilli, też może zauroczyć. A w parku rzeźby w antycznym stylu-pięknem wzrok przyciągają. Pałac odnowy na gwałt potrzebuje-fundusze na szczęście dostają. Z otwartym sercem Kazimierz Dolny -słoneczną pogodą nas wita. Piękne miasteczko nad wierną Wisłą - zawsze za serce chwyta. Dół Korzeniowy -jeden z wąwozów-wyłania się przed nami. J cieszy oko-poskręcanymi - z fantazją korzeniami. Ruiny zamku i stara baszta-na górę do siebie zaprasza. Wzgórze Trzech Krzyży też zdobywamy-bo taka wola jest nasza. W kościele farny Kazimierz żegnamy -Nałęczów na nas czeka Wkrótce jesteśmy w przepięknym parku - gdzie znów przyroda urzeka. Pośród łabędzi się przemykamy - bo park jest przecudnej urody. To uzdrowisko od wieków słynie - z uzdrawiającej wody. Pomniki Prusa i Żeromskiego - dumnie parku pilnują, I zwykli ludzie-śladami wielkich-po parku spacerują. Czas na kolację. w knajpce gościniec - bo wieczór czujnie czyha. Po pełnym wrażeń słonecznym dzionku-kolacja była pycha. Po nocy w lubelskim hotelu-zwiedzanie miasta nastało Zamek i wieże, bramy kościoły jak na turystów przystało. Kaplica świętej trójcy do wnętrza - nas zaprosiła Rusko -Bizantyjskimi freskami - po prostu zachwyciła. Starówka z kamienicami, gdzie wszystkie się style mieszają, Renesans, gotyk oraz klasycyzm do dzisiaj pamiętają. Żegnamy lublin ciepło i w dalszą drogę ruszamy. Zgodnie z naszym wcześniejszym planem o Zamość zahaczamy. Mury obronne, sporo historii słyszymy z ust przewodnika. To miasto perłą, jest renesansu i zabytkowy unikat. Rozpościera się przed nami roztocze - w Krasnobrodzie 3 noce nas czeka. Na wieczornym ognisku z kiełbaskami na zły humor - nikt nie narzeka. Rankiem do kaplicy na wodzie - gdzie źródełko grzechy zmazuje Wodę z niego czerpiemy z nadzieją że, ciało się lepiej poczuje Kościół i klasztor w Krasnobrodzie - są celem naszego zwiedzania, A przystojny przewodnik P Mariusz potęguje turystyczne doznania. Do rodziny Jachymków w Guciowie - zaglądamy do ich wiejskiej zagrody. Oryginalne muzeum pod strzechą-zbiera na roztoczu nagrody. Chleb, słoninę, smalec i ogórki - restauracja w Guciowie poleca. Za przekąskę liczą jak za zboże - lecz prostota turystów podnieca. Do kościoła na wodzie w zwierzyńcu - zaglądamy niestety przez krat. Wnętrze całe w pięknej polichromii, zasługuje na głośne wiwaty. Przemieszczamy się po pięknym Roztoczu, gdzie przyroda bawi się nami Echo stawy, śpiew ptaków przecudny - poznajemy się z polskimi konikami. Sport także wysoko cenimy - ćwiczymy więc gdzie popadnie Marsz z kijkam, areobik pod okiem Eli - na zdjęciach wyglądają ładnie. Pomnik poległych leśników - jakże mocno chwycił za serce, Orły wykuły w skałach - zdolnego artysty ręce. Po dniu przyrodniczych atrakcji, kolacja z niespodziankami. Byłyśmy mocno wzruszone, że los był z prezentami. Dla koleżanek z zarządu - dzięki i ogromne brawa. Wasz trud i zaangażowanie - to niedoceniona sprawa. Potem tańce, swawole i harce, że dech w piersi zapierał, Kobiety się świetnie bawią-brak chłopów nam nie doskwiera. Ciut świt wyruszamy do Lwowa - trzy godziny granica nam kradnie, Wprost na cmentarz łyczakowski jedziemy - swym orlętom podziękować ładnie. Łzy się cisną ze wzruszenia i smutku-bo ci chłopcy o Polskę walczyli, J za Polskę swe życie oddali - białe krzyże w ludzkich sercach wyryli. Groby orląt lwowskich są zadbane-dla umarłych i żywych to pociecha, Nekropolia łyczakowska bardzo piękna-o pieniądze na odnowę się uśmiecha. Na górę wysoki zamek się wspinamy 398m ppm - dla niektórych to za ciężka trasa Panorama Lwowa wynagradza i zmęczenie powoli wygasa. Wreszcie kawa od rana wymarzona i godzinna pauza obiecana Odpoczynek na posiłek i relaks ,bo na nogach jesteśmy od rana. Gmach opery dostojnie nas wita - w złotej szacie pokazuje wdzięki, Jest po prostu niezwykle piękny -za operę lwowską więc dzięki. Stary Lwów to po prostu perełka-choć zabytki o remont błagają, Fantazyjnie pomieszane style - swą architekturą ciągle zachwycają Lwowskie zabytki na szczęście - na liście UNESCO się znajduje, A przepiękna kaplica Doimów -na tej liście wspaniale sie czuje. Żegnamy Lwów kochany - całym sercem życząc powodzenia, Z lwowiakami cieszyć sie będziemy - gdy w piękniejszy będzie sie przemieniać. Na granicy w drodze powrotnej - przytrafiła się przygoda niemiła, Trzeba było zawracać po torbę którą (Hania) w kiblu zostawiła. Zaś wam wszystkim w ramach przeprosin wierszyk ten obiecuje. Na nocleg do hotelu wróciliśmy - z ponad godzinnym opóźnieniem. Po północy czekała kolacja, która była dnia zakończeniem. Sandomierz otwiera swe bramy-oczekuje na nasze pochwały. Zabytki starego grodu - cudownie do dzisiaj przetrwały. Po pięknej gotyckiej Kolegiacie, przewodnik zostawiła. W muzeum diecezjalnym-dzieła sakralnej sztuki Unikalne i bardzo cenne-o których pobrałyśmy nauki. Parę informacji o rynku - przy obiedzie oko nasycam.y Nie ma czasu dłużej się zatrzymać - do Warszawy właśnie wracamy. Wycieczka dobiegła końca -5 dni minęło jak chwila. Wspaniale, że wspólne wyjazdy - mogą nam życie umilać. Dziękujemy organizatorom - za trud jaki w ten wyjazd włożyły, I za to, że robią tak wiele ,byśmy szczęśliwe były. Cieszę się ,że byłam z wami, i za to, że nie dostałam lania, Bo nieźle nabroiłam

 

Pełna pokuty Hania


  kliknij na obrazek by otworzyć galerię