Śródborów
22 - 25.09.2012 r.

W powyższym terminie w grupie 10 osobowej udałyśmy się do Śródborowa k. Otwocka na terapię zajęciową. Urokliwa okolica, czyli ośrodek położony w lesie gdzie można uzyskać wewnętrzny spokój i wzmocnić układ odpornościowy poprzez kontakt z przyrodą - spacery, ćwiczenia oddechowe i ruchowe, np. zajęcia rekreacyjne (Nordic Walking).

Dużo radości sprawiło nam malowanie mandali - tu wielkie brawa dla Eli! Zorganizowała materiały, tj. kartki i kredki oraz zrobiła profesjonalny wykład. Jak wspaniale było poczuć się dzieckiem i dać upust swojej wyobraźni, nanosząc różne kolory na kartkę.Ileż było śmiechu i zabawy, gdy później p. Gabrysia M fizjoterapeutka i psycholog - interpretowała nasze mandale i wyjaśniała znaczenie kolorów.

Spędzałyśmy wolny czas na świeżym powietrzu spacerując i ćwicząc pod czujnym okiem Gabrysi. Podczas spacerów w lesie podziwialiśmy piękną złotą jesień, wspominały widok barwnych liści drzew w promieniach słońca. Szczerze polecam spotkanie z psychologiem, pomoc ta powinna być bardziej promowana.

Spotkanie z p Gabrysią, osobą niezwykle ciepłą i przesympatyczną sprawiło iż większe znaczenie nabierało wsparcie psychiczne. Pani Gabrysia zadbała o odpowiedni nastrój pokoju - światło, aromatyczną imbirową herbatkę, pięknie unoszący się zapach pomarańczy. Dzieliła się z nami doświadczeniem i ciepłymi słowami sprawiła, iż można odzyskać nadzieję, determinację i siły do pracy nad sobą aby żyć pełnią życia, koncentrować się na jego pozytywnych stronach. Stworzyła taką atmosferę azylu, bezpieczeństwa, że podczas naszych już wieczornych rozmów - mogłyśmy poruszyć najdelikatniejsze dla każdej z nas problemy. I tak powstała więź dzięki której każda z nas otworzyła swój wewnętrzny świat. Opowiadałyśmy sobie nasze historie walki z rakiem i relacjach lekarz - pacjent. Wymieniałyśmy różne doświadczenia życiowe, wskazówki dotyczące zasad odżywiania i "cudowne" suplementy pomocne w trakcie choroby nowotworowej, np. kurkuma itp.

Myślę że nie muszę mówić że takie spotkania jak to w Śródborowie są nam amazonkom bardzo, bardzo potrzebne!

Gorąco dziękuję Basi - prezes Stowarzyszenia, w/wym. P Gabrysi i koleżankom, że mogłam być tam z Wami. To dzięki Wam mam energetycznego kopniaka i siły aby dalej funkcjonować w środowisku rodzinnym, towarzyskim, czyli "życia w pędzie".

Cieszę się, że w Stowarzyszeniu Amazonek Żonkil Warszawa poznałam tyle cudownych koleżanek. W grupie zupełnie inaczej jest zmagać się z rakiem! Nie chcę zamykać się w domu, lubię spędzać czas poza domem, rozmawiać z ludźmi, śmiać się i żartować. W naszej chorobie wszystko jest możliwe, zarówno to najlepsze, jak i najgorsze i na wszystko trzeba być gotowym. Jednak narzekanie, martwienie się i lęk nie pomagają w osiągnięciu pomyślnego zakończenia, dlatego staram się koncentrować na pozytywnych stronach życia.

ŻYJĘ I BĘDĘ ŻYŁA - BO CHCĘ!!!

 

Aśka C


  kliknij na obrazek by otworzyć galerię